była sobie ławka,
Otoczona najgłośniejszą ciszą jaką znasz.
Czerń zbrukana pomarańczem,
zabrane nam niebo,
skowyt syren i
Była tam sobie ławka.
Może i mogły być tam inne rzeczy:
- chyba
- ale ich nie było.
Ten niepotrzebny odpoczynek, gdy
gwiazdy mówią "dosyć",
niestarannie lecą liście
i ziemia jest brudna, obrzydliwa,
a i tak coś
gdzieś
w ciszy
Chwyciło.
Stała sobie samotnie
Ławka.
Nie w ciszy,
nie w blasku,
nawet nie na środku.
Pod niebem którego nie było
I ona nie była sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz