środa, 2 lipca 2025

Twoje oczy

Twoje oczy brunatnieją na jesień,
Szarzeją na zimę, 
W cieple są głębokie, 
W konflikcie kłują chłodem. 
Szukają zieleni, lub może fioletów, 
Iskrami znaczą skórę 
Po tymczasową osłodę. 

Jaki to słodki aromat, gdy gniew przechodzi w automat 
i czuć cierpnące palce.
Z hibernacji wychodzę z lizakiem, 
Otulam się wieczornym deszczem, 
do tego jeszcze 
Wdycham zastałe powietrze, i - 
Myślę. 

Między momentami znajduję ciszę, 
Miejsce i łóżko. 
Choć może to za krótko? 
W mijającym świecie ciężko mi 
Mówić o wiośnie i zimie, 
O lecie, jesieni. 

Ale Twoje oczy, z matematyczną precyzją, 
Brunatnieją jesienią, a szarzeją zimą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz