w bok
i nie chce mi się już tańczyć.
Za zasłoną są
i szerokie uszy
i badziewne wianki,
A w stukocie kroków szemrze kurz,
widownia mruga,
sukienka odsłoniła uda,
Wątłe niezapominajki gubią swoje
wspomnienia
decyzje
kwiaty wszystkie.
Pył i kurz
i strata,
gdzie to? jak to?
Fioletowa toń zaprasza
i wyciąga dłoń.
W skarpetkach schowane są bajki,
sekretne korytarze,
ale i cegłę znajdę
jeśli tylko muszę.
Gdzie jestem? Jaki?
Nawet nie wiem, czy na te skarpetki
założyłem klapki czy cho
roby
żebym był sam
i w ten sposób uniknął żałoby.
Nie przypomnę sobie co usłyszałem.
Nie mam na to serca.
Może nie było tam przestrzeni?
Na płatku, ukradkiem, siadła pszczoła -
wybiorę skarpetki w paski,
a pod nimi
nie pamiętam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz