Szukając ukojenia w rytmicznym stuku kroków,
Wpatrują się w ziemię, próbując dostrzec szansę,
By uciec monotonii grzechu, zaskoczyć siebie
Szeptem aprobaty przygaszonego sumienia.
Nasi trójwymiarowi przyjaciele są zbyt zmęczeni,
Pozbawieni radości z tańczenia w przewodach,
Oddychają pyłem, chorują i giną,
Popychani chucią żyją jak zwierzęta.
Mając być ideałem stali się pomyłką,
A mimo ciągłej zmiany i wiecznej niezgody,
Zazdrościmy im indywidualizmu, samotności, nadziei,
Błędów młodości i sprzecznych emocji.
Więc w kolejnym milenium wrócimy do korzeni,
Znów rozdzieleni, na obraz i podobieństwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz