niedziela, 6 stycznia 2013

Dusk

Po raz kolejny oglądam świt słońca,
Nie słuchając tykania zegarów,
Udając Pana sów i skowronków.
Pomiędzy barwami nieba
Jest taka krótka przerwa,
Co płoszy wzrok.
Uciekajuciekajuciekajuciekaj.
W mrok. Teraz.
Pomiędzy tyk i tyk,
Ciemność nachodzi na powieki.
To zwykła skłonność człowieka –
Zasnąć. Obudziwszy się z krzykiem,
Mylić wschód z zachodem,
Słuchać szumu dawnych liści.
Kruszyć sny i marzenia
W chwili przetworarzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz