Burze letnie – zbyt burzliwe,
Skwarne, gwarne, hałaśliwe,
Bo wszak pot człowieczy ścieka
Po powiekach przymrużonych,
Więcej wody nam potrzeba!
Błyskawice… To dodatek!
Jak feuerwerk piękne, straszne,
Lecz niegroźne, wręcz potulne,
Czasem w drzewo jakieś trafią.
A tymczasem, pod kanapą,
Cuda, dziwy, bój się Boga!
Ktoś na kartce czarnym piórem
Napisał:
“Burza jeszcze nie gotowa,
przecież widać (jak ktoś patrzy),
gdy tak huczy, grzmi i warczy,
że to zwykły pokaz jakiś.”
O atencję krzyk, psze państwa…
Tak więc burzo, proszę Ciebie,
Weź się w garść i bez zwłoki
Zagraj w niebie akt ostatni.
A my, skromnie – na wódeczkę,
Zanim brzasku promień srogi
Na podłodze każe się obudzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz