W kanałach, w ciemnym lochu
Słychać szmer z oddali, w chłodnej wodzie chlupot.
Kroków? Wspomnień?
Zapomnieć – cóż to za droga,
Spaść na dno, w banałach się plątać,
Wśród tych szarych twarzy na parkiecie pląsać?
W kanałach, na stercie szarych śmieci,
Rzucona niedbałą ręką złodzieja leży błyskotka,
Błękitne oko na czarnej twarzy Pustki,
Twarzy tak odległej, lecz aż nazbyt ludzkiej.
Nie szabla w dłoni więc, lecz stokrotka
Pustce przeciwna.
To nie szał niszczenia, a ta furia przedziwna,
Pasja tworzenia, sięgania umysłu głębin.
Pamiętania wrażeń innym tak bardzo odległych,
Ujęcia w słowa, czego słowom nie dane,
Przelania na papier, czego nazwać się nie da,
Co nawet nazwy nie ma.
Poetyczna beznadzieja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz